— Przyszłam do ciebie z prośbą o pożyczkę dla mego męża. Potrzebuję pieniędzy na wykupienie go z więzienia. Bóg cię za to wynagrodzi.

Natan natychmiast polecił słudze przynieść z kasy potrzebną sumę pieniędzy.

Kiedy zostali sami w pokoju, rzekł do niej:

— Ja spełniłem twoje życzenie, teraz kolej na ciebie. Zlituj się nade mną. Jestem chory z miłości do ciebie. Tylko ty jesteś w stanie przywrócić mi zdrowie i życie.

— Panie, jestem w twoich rękach. Możesz ze mną zrobić, co zechcesz, ale wiedz, że szczęście, które masz teraz okazję kupić, będzie krótkotrwałe. Dlatego proszę cię, żebyś mnie nie dotykał. Nie burz mego rodzinnego życia. Nie rób tego, czego byś później przez całe życie żałował. Jeśli pójdziesz za głosem rozsądku i odpędzisz od siebie Zły i Głupi Instynkt, dobrze na tym wyjdziesz.

Słowa Chany wywarły na nim wielkie wrażenie. Nagle bowiem zerwał się z łóżka i padłszy twarzą do podłogi, rozpłakał się i zawołał:

— Boże, użycz mi siły, żebym mógł pokonać Zły Instynkt. Pomóż mi zgasić płonący we mnie ogień namiętności.

I uspokojony trochę rzekł do Chany:

— Droga, pobożna Chano! Niech cię Bóg błogosławi. Uratowałaś mnie od złego. Twoje słowa uwolniły mnie od ciężkiej choroby. Możesz spokojnie wrócić do domu. Bądź szczęśliwa.

Uradowana i szczęśliwa Chana pobiegła do więzienia i wykupiła męża. Po drodze do domu opowiedziała mu o tym, co zaszło. Mąż nie przerywał jej. Słuchał w napięciu, ale w jego sercu utkwiła drzazga. Podejrzewał, że coś jednak musiało zajść między żoną i Natanem.