Dopomóż ci Maj,

Dopomóż ci miech, duda

I wszelaka ułuda!

Bił prawicą na lewo, a lewicą na prawo,

Pokrzyżował ryk z jękiem, a lamenty ze wrzawą,

Aż z tej dudy — marudy dobył dłonią sękatą

Pieśń od wnętrza zieloną, a po brzegach kwiaciatą.

Wyszli święci z obrazów, bo już mają we zwyku6,

Że się garną śmierciami do śpiewnego okrzyku.

I Bóg przybył skądinąd, niebywały w tej porze,