Śmierć mnie woła. Na próżno! Umrzeć już nie mogę!...

Razem z tobą w rozkoszy i kwiatach zaryty,

Choćby nade mną nagła wyrosła mogiła,

Skrawka ziemi, gdzie miłość do snu mnie złożyła,

Nie opuszczę, by odejść w nieznane błękity!

Nie zamienię snu mego na sen wiekuisty,

Bogom, zeszłym do jaru — tam gdzie moja chata,

Nie oddam łąk, ścielących swój dywan kwiecisty

Dla ciał dwojga, co uszły potęgom wszechświata!

A czas nastał. Wpatrzona w chmur naokół trwogę