Zawołała wonna łąka, zalśniona rosą:

«Koś mnie sobie na użytek złocistą kosą!»

«Jakże mogę ciebie kosić, łąko zielona —

Kiedy sama kosą śmierci jestem skoszona!»

I zawołał Bóg zjawiony: «Miłuj mnie w niebie,

Gdzie radością niecierpliwy czekam na ciebie!»

«Jakże mogę cię miłować w szczęścia pobliżu,

Gdym smutnego pokochała niegdyś na krzyżu?»

«Pozbawiłem ciebie świata i sosen z boru,

Byś nie miała, oprócz Boga, nic do wyboru!»