Żądza przebycia nad strumieni wodą

Nagłego lasu, co złudnie się spiętrza,

Ale nie mogę wejść cały do wnętrza

Mego snu: jestem sam sobie przegrodą.

Choć w nim się błąkam, choć dłońmi obiema

Dotykam kwiatów, wiem, że mnie tam nie ma.

Dziewczęta wzajem poprzez mgieł błękitność

Wskazują sobie moją tam niebytność

I sad, gdzie mogłem w cieniu grusz i śliwek

Czekać na przyjście ich wśród drzew bezładu,