Piłka, którą poganin w swej bezbożnej chuci

Rzucił w zaświat i czekał, czy mu kto odrzuci?

Spostrzega trupa dziewczyny.

Trup dziewczyny. Trup świeży. Skóra jeszcze gładka.

Ileż to wiosen w kościach? Młodziuchna próchniatka.

I dłonie dołyszkami61 odwróciła blada,

Jak gdyby próbowała, czy właśnie deszcz pada?...

Można całą jej duszę pomieścić w jaskółce!

Zamyśla się na chwilę.

Na niej, jak na upchanej nicością pościółce,