Widzi tak właśnie, jak ta woda słona,

Co swe szmaragdy miażdżąc w słońc ukropie,

Spienionem ślepiem chce odbić skał łona!

Więc tak widziany — płynąłem po tropie

Fal, nasłuchując ich szumu, że ginie,

Niby szum w nagle rozwiązanym snopie.

Nie odróżniałem już w owej godzinie

Czasu od fali, co świateł rozpyłem

Znaczy swój pobyt i zanik w głębinie.

I zdało mi się, że niegdyś sam byłem