I w nieustannem nad głębiami trwaniu.

A spoczywała na własnem odbiciu,

Jak na obrzmiałym zielenią cokole,

Co widniał wszystek w podwodnem ukryciu.

Czem ona w górze — tem on był na dole:

W tych samych kwiatach tych samych owadów —

Lecz nieco inne — bo wodne swawole...

Wzloty ich były podobne do spadów

Usilnych w głębie, gdzie fali turkusem

Wezbrała bezdeń wywróconych sadów.