Żeś widział wnętrza nietajoną wzbronność

I sprzęt wszelaki w świetlicy i w sieni.

Z sieni — w przejrzystą świetlicy ustronność

Szła oto właśnie w najdalsze zakąty

Dziewczyna, w marzeń wpatrzona dozgonność.

Za siódmą górę — chyba w kraj dziesiąty

Patrzyła, ręce nieznośne za szyją

Wiążąc wygodnie w dwa białe trójkąty...

I w tył warkoczem wstrząsnęła, jak żmiją.

Jam ją tak z mego oglądał ubocza: