Było nam w oczach, jakby dwa orkany
Zemdlały w ciszę, podobną zieleni
Dwu łąk, na które dwa spadły tumany!
I gdyśmy jeszcze byli tak wpatrzeni,
Szepnąłem: «Chato upojna, jak wino!
I ty — świetlico! I ty — moja sieni!
Tyżeś to przyszła, wiosenna godzino
Miłosnych przygód i pierwszej rozmowy
Z nieznaną jeszcze dotychczas dziewczyną?
Tyżeś mię zdybał, zawrocie mej głowy?