Pytała jeszcze, czy wierzę w upalność

Słońca — w ogrody, widziane przelotem,

Od których w oczach mży sama oddalność...

A jam jej mówił o wszystkiem i o tem,

Jak ducha w morzach nie mogłem pomieścić,

Ani utwierdzić pod gwiezdnym namiotem —

Ani po kwiatach w ciszę rozszeleścić!

I o dziewczynie, co tak nie umiała

Ni łkać, ni pragnąć, ni kochać, ni pieścić —

Ni snem się w niebo zamierzyć, jak strzała,