Ani wysłuchać modlitwy, szeptanej

Przez własną duszę do własnego ciała...

I gdym to mówił, wspomnieniem zdyszany,

Ona te słowa w rozszerzone oczy

Brała, jak w głębie cienistej altany.

I odgarniała natrętnych warkoczy,

Ażeby przydać uwagi żałobie

Swego słuchania — boleśnie ochoczej.

I rzekła, dłonie załamując obie:

— «Czy tamtą mogę tem zwalczyć, że jestem?...