Nic bym nie umiał powiedzieć od razu.

Bo o poranku, skoro świt i rosa,

Na piersi mojej z uśmiechem omdlewa

Błękitnooka i złocistowłosa.

Lecz kiedy wieczór mrokami obrzmiewa, —

Ciemnieją włosy, zmierzchają źrenice

I kruczym splotem nęci czarnobrewa...

Próżno pieszczotą badam tajemnicę,

Wargami pijąc rozkosz tej przemiany,

Co w jednej — dwie mi daruje siostrzyce.