Jak gdybyś rozlał sen jeden w dwa dzbany
I jagód przydał dla samej czerwieni
I dla wonności, ku słońcu wywianej!
Gdy myślę o tem — to w oczach się mieni,
A dusza cudów nasłuchuje czujnie,
Bo kochać tylko umieją — zdziwieni!...
Zaprawdę — byłem kochany podwójnie:
Inaczej z rana i zmierzchem inaczej,
Dwóm snom odmiennym dając ramion spójnię!
I w niezrozumień upojnej rozpaczy