Bo my ci obie grzech wszystek oddajem!

Przysiąż, że nigdy z mych piersi posłania

Nie zdźwigniesz ducha, by ująć mu trudu

Wiekuistego nad szczęściem czuwania!

Że będziesz — wzorem złotego gwiazd ludu

Śnił bezrozłąkę swej duszy z błękitem,

Choćby ją uląkł snu nadmiar i cudu!

Że nie zawołasz wspomnieniem ukrytem

Dziewczyny tamtej, dziewczyny zwyczajnej

Przy mnie, co jestem dwóch w jednej rozkwitem!