Że tęsknotami powrócę w te światy,

Gdzie się szał dawny tumanem osnuwał?

Choćbyś piękniejszą dziewczynę przez kwiaty

Innych ogrodów wypatrzył w podróży —

Cóż ci z jej piękna, ty — bólu skrzydlaty?

Czar, dobrze znany, już się nie powtórzy, —

A inny? Nie chcesz innego! Chcesz właśnie

Tych samych dreszczów i tej samej burzy!

Ja — Sindbad, żeglarz — zabłąkany w baśnie,

Gdzie mgła naokół wspomnieniem wysnówna,