Jakby się twoje oduczyły dłonie

Pochłaniać ślepo kształt mojego ciała?

Choć ja — w objęciu, choć ja — na twem łonie,

Lecz nie ja — w duszy i tam — pod powieką:

Ty patrzysz w inną, całując me skronie!...

Dreszcz, ze mnie wzięty, na tamtą — daleką

Przenosisz w myśli, jak skradzioną falę,

Która się nagle rozminęła z rzeką!

Czyli przysięgi, szeptane mi w szale,

Dziś przeciwszałem okrutnym radosne,