A myśl ta parzy, jak złota pokrzywa!

Tak! w myśli — tamtą zabijam dziewczynę!

Nieraz mi głowę kołysząc w swej dłoni,

Kołyszesz razem i jej zwłoki sine...

Choć upojona od rosy i woni —

Przekleństwem krwawem potrafię ja jeszcze

Dosięgnąć tamtej, co twarz ci snem płoni.

I jej śmierć tobie wesoło obwieszczę,

Jak rozśpiewana jej zgonem mogiła!

A słów nie będzie, będą tylko — dreszcze...