Odczarowanej, co słońcem się mruży!

Już żadna w tobie nie wskrzesi tej duszy,

Którąś miał, patrząc w źrenice, gdzie pała

Twój los, nim ciebie w jęk i w pył pokruszy!

A wszakci dusza w szczęściu się stawała

Podobną ślepo do głosu jej brzmienia,

Do warg purpury, do zapachu ciała!

Naśladująca we śnie poruszenia

Jej ukochanej za wszystko postaci,

Brała z niej — powab, chrzest brała imienia!