I nikt nie zgadnie, że winna wciąż — ona...

I nikt nie zgadnie, jakich żądz zawiłość

Chce snem rozstrzygnąć na piersi dziewczęcej,

Co w pocałunkach widzi tylko — miłość.

Im pieści znojniej, im chciwiej, im więcej,

Tem ci żarliwsze skarg jego płomienie,

Tem odechciewa pewniej i goręcej!

I tem ci większe ramion znieczulenie,

I tego ciała dąs od stóp do głowy,

I gniew pieszczoty, i ust roztargnienie...