Rozradowany czarną w oczach zmorą,

Niby śmierć, której przyśniły się trumny!

Niemiłowanie swą źrenicą chorą

Nie mniej pięknego pożąda dziewczęcia,

Jak te, do których i miłość jest skorą.

Chce ująć pieszczot, chce ująć zaklęcia

Nie byle jakich ust znojnym koralom,

By zwiększyć rozkosz owego ujęcia...

I tak przydaje przepychu swym żalom,

Cierniami czesząc posłuszne warkocze,