Wichrem zdmuchnięty na brzegi urwiska,

Postrzegłem, że coś we śnie podejrzewa.

Że się jej ostrze nazbyt w rzęsach błyska,

A sen, jak ślepy kret, ryjący w złocie,

Ów błysk ze swego zwęszył kretowiska.

Wtedym nożowi nadał ruchy kocie,

Ażem go ostrzem zaczaił pomiędzy

Oczy, szalejąc w mej krwawej robocie!

Lecz je rozwarła w blask noża i prędzej,

Niżelim pragnął... A one — błękitne —