Wnet pociemniały od przerażeń nędzy!
I po warkoczu złotym niepochwytne
Dreszcze przebiegły — i także pociemniał!
— «O, spójrz — szepnęła — jak ja czarno kwitnę...»
I nic nie rzekła... A mnie wypodziemniał
Ten skrawek ziemi pod stóp mych przemocą,
I nóż mi wypadł z dłoni i — znikczemniał!
Bo zrozumiałem, że zmierzchłe barw nocą
Jej oczy nigdy już nie zbłękitnieją,
A sploty nigdy już się nie odzłocą!