I już niczyja i nawet nie boża,

Bo i Bóg nie chce nocować w źrenicy,

Gdzie mają nocleg mroki i bezdroża.

Po złotowłosej odlocie siostrzycy

Trwam ja — samotna, ja — com śniła zbrodnie

I krwi purpurę w srebrze błyskawicy!

Dwie różne we mnie płonęły pochodnie, —

Tyś jedną zgasił... Zgaszoną grześć musisz!

Czyżem wiedziała, że ogień tak chłodnie?

Czyżem wiedziała, czem ducha pokusisz,