Wbite w mrok śmierci, jak dwa nagie sęki!
I w tę konania pracę bezowocną,
Po której palce prostują się z wolna,
Spełniwszy trud swój w godzinę mąk nocną.
I jeszcze śmierci wysiłkiem mozolna —
Już zaciążyła ku ziemi snem ciała,
W którem się tai tęsknota padolna.
Z pomiędzy dwojga strumieni, gdzie spała,
Niosłem ją teraz do przeźroczej chaty,
Ażeby gwiazdom w swej śmierci widniała.