Niby zbytkowną dla ziemi poświatą.

Biegnąc, słyszałem, jak kwiaty się ścielą

Wichrem po ziemi, — i jak wicher przeczy

Drzewom, co szumem od nieba się dzielą!

Słyszałem potem niby płacz wszechrzeczy

Na wyspie, kędy wśród gąszczów zieleni

Ja tylko jeden miałem kształt człowieczy!

I biegłem, kształt swój unosząc wśród cieni

Wylękłych dębów i brzóz, i olszyny,

Bojąc się odbić w zwierciadłach strumieni —