Na piersi ziemi, wybuchłej rozkwitem
Pod warg twych musem i pod strażą oka!
Święć się wiosenny twój płacz nad zarytem
W murawach szczęściem, gdy rozśmiane gardło
Łka, zachłyśnięte sercem i błękitem!...
Święć się twój nagły dreszcz nad obumarłą
U stóp twych burzą, po której pogrzebie
Dwoje się oczu dziewczęcych zawarło.
Święć się twój udar słoneczny na niebie,
Gdy — nieprzytomny — zasłaniasz się dłonią