Lecz nie znalazła nic.

Ujrzała tylko róże i róże,

Wszystkie szkarłatne9 i bardzo duże,

Bo śpiąca, trwając wzdłuż,

Sen pasła jawą róż.

Upadła pani w mrok na kolana.

«Tak będę trudniej zowąd widziana!» —

Tamuje wonny dech,

Nocnych się bojąc ech.

Gdy północ wzmogła sny nieomylne,