Co niepokoi mi duszę

Złotego szczęścia urodą.

A szczęście lśni od niechcenia,

A ja przezywam je: „Ono”—

I rozkosz porozumienia

Poufnie wzdyma mi łono!

A Ono w słońcu się szerzy,

Na rzęsach światłem osiada,

Ale do siebie należy,

I nikt go, nikt nie posiada!