Duszy, na żmudny sen o szczęściu chorej

I zasłuchanej w szmer waszych przemijań

Obłoków skrajem!...

Gdziekolwiek zwidziane —

Wszystkie was wlokę w ślad mojego cienia,

Co źdźbłem błękitu kołacze we ścianę

Chaty, wyśnionej stopom w dniu zmęczenia...

Żadnego nie brak! Wszystkie pamięć złocą,

Jako dłoń skąpca wszystek skarb sygnetów, —

Bom zawiekował duszą w fioletów