jak otwarty, nieznany tunel. Pojawia się, jest, znika;

przeczuwam, widzę, tracę — to wszystko działa

jak środek pobudzający. — Do czego? — pyta ta dziewczyna.

— Do czego? — powtarzasz — nie wiem, chciałbym zagrać

Stawrogina. — Kochany — i nachyla się do ciebie trochę —

ty za bardzo musujesz, szczęka kwadratowa, owszem,

ale podgardle Erosa. Będziesz miał to, co ludzie mają;

i wypijesz, ale za swoje,

i czego jej oczy nie widzą, tego sercu nie żal,

i choć lepszy, ale masz gorzej! Sam sobie