swój sweter. Gasząc światło

włączyłam radio. Przy zacisznym blasku skali

zasypiałam czujnie pod samą powierzchnią

aż przebiły ją

czarne gigantyczne skały

Rosnące bez końca

w kosmicznej rozszerzającej się z siebie przestrzeni;

patrzyłam gdzieś z dołu

na pasma ciemnogranatowych przestworzy

ciągnące