ostateczną linią losu, kiedy wiem

że jestem — a nie pojmuję jak — i jak

to możliwe. Kiedy wtulona, wbita, wprasowana w coś w kogoś

i tak: tu się zaczynam

tam się kończę.

O, kurnik!

Otchłań! Gombrowicz

oparty tyłkiem o maskę samochodu, w marynarce, w szaliku

z niepokojem czy napięciem w twarzy, jakoś pochylony

do ziemi patrzy