Solo Berkeley (drugie)

Czekałam w jego mieszkaniu: kuchnia

z balkonowym oknem, uchylone drzwi do pokoju, cień.

Z blatu stołu wzrok zszedł na deski podłogi

i niżej, za okno, na chodnik. Gęste drzewa, ławki.

Na niebie czerwonawe słońce i mgławy, przejrzysty

księżyc.

Zaparzyłam herbaty,

nalałam do szklanki, której nie umył po sobie. Piłam.

Piłam, robiło się ciemno i chłodno. Zamknęłam okno.