Przetarłam oczy. Westchnął. Siedzieliśmy

naprzeciwko siebie. Zjadłam malinę. Drugą

obracałam w palcach.

Ja też — zaczęłam

jakimś grzęznącym szeptem — jakbym piła życie

przez innych. Od siebie

przez nich

do siebie, to mi daje moją obecność. Ale ja

samodzielnie

czy może samotnie — zostaję samotnie i