wyje do tego, czym nie jest, czego
nie zaznało. Tkwię w życiu
jak w ciągu przypadków, pożądając
tylko konieczności. Zawsze obecnej
i zawsze nieosiągalnej. Tak się tłuc
jak on
w tej klekoczącej blaszance wieczności? I z całej siły
ścisnęłam jego rękę.
— Wyrzekam się — powiedział. Jego ręka w mojej
zrobiła się cięższa, cieplejsza,