Dlaczego — tak gromi go Beatrycze dalej (p. XXVI) — opuszczał na dół pióra i nowych ran czekał z oczu dziewczyny; czemu, choć przecie porósł już w pierze, jest jak nowotny ptaszek, nieostrożny i niemądry; czemu wabnych syren słuchał? Surowość boskiej kochanki i siła idealnej piękności, bijąca z całej jej postaci, sprawiły, iż
Pokrywa żalu piekła mię tak srodze,
Że ze wszech rzeczy, ta, która najwięcej
Miłość ku sobie pociągnęła moją
Najwięcej mi się nienawistną stała,
A serce taką ubodła zgryzotą,
Żem padł zemdlony.. co się ze mną stało,
Wie ta najlepiej, która to sprawiła.
I, zaiste, wielką musiała być ta boleść, skoro aż nimfy wstawić się za nim musiały:
Zwróć, Beatrycze, zwróć twe oczy święte