I spływa łzą tęsknoty

Po niewidzialnej pochyłości,

Aż w głębie mej istoty.

Woda snopem tryska,

Jak kwiatów tysiące,

W które Febe ciska

Swe barwy mieniące, —

I w deszcz się rozpryska,

W wielkie łzy błyszczące.

Ty, którą noc tak wdziękiem stroi!