Pani Rudzka opowiedziała wówczas, że Sulamita pozostała żydówką i że w jej woreczku znalazła legitymację na imię Szelames Kuliszer, panny, wyznania mojżeszowego.
Zakłopotali się wówczas wielce radni gminy, co począć z tą kobietą.
— Z jednej strony — mówili — ona popełniła wielki grzech i formalnie tylko jest jeszcze żydówką, ale z drugiej strony, czyż można zostawić bez wszelkiej opieki obłąkaną córkę nabożnego Żyda, który w dodatku ofiarował swój dom na jeszywę?
Jęcząc tedy i wzdychając, uradzili jednak, że umieszczą ją na koszt gminy w zakładzie dla obłąkanych w Łodzi.
Lecz po kilku dniach Sulamita uciekła i zjawiła się znowu w naszym miasteczku. Machnęli tedy na nią ręką. „Jeśli ona woli tak... to po cóż gmina ma płacić za nią takie duże pieniądze?” — mówili. Felczer pan Lewkowicz napisał jednak do znajomych w Palestynie, prosząc o odszukanie Kuliszera i o zawiadomienie go o losie córki. Po kilku miesiącach przyszła odpowiedź, że pomimo usilnych poszukiwań nie można było go odnaleźć.
Widocznie pan Kuliszer nie pojechał do Palestyny, lecz zmylił za sobą wszelkie ślady, pragnąc, aby przeszłość jego raz na zawsze umarła. Zniknął wprost jak kamień w wodzie i jak ten kamień leży gdzieś tam na dnie — na dnie swojej rozpaczy.
Zapomniano wkrótce o przeszłości Sulamity, zapomniano o tym, że była ongi jedynaczką zamożnego i szanowanego ogólnie człowieka i nawet o tym zapomniano, że popełniła kiedyś „wielki grzech”. Stała się na zawsze włóczęgą bez imienia i rodu — Naszą Wariatką.
Łaziła tedy po mieście, dziwacznie przystrojona w żałosne ozdoby i fatałaszki, a na ręku miała zawsze kukłę z brudnych łachmanów, niby swoje dziecko, któremu śpiewała piosenki w polskim lub żydowskim języku.
Razu jednego któryś z włóczących się stale za nią uliczników wyrwał jej tę kukłę i rzucił do sadzawki.
Sulamita z okrzykiem rozpaczy wskoczyła do sadzawki, by ratować swe tonące dziecko. Wyciągnął ją z wody przechodzący tędy tragarz Uszer, a kobiety sporządziły naprędce z łachmanów inną kukłę i wetknęły jej w ręce, mówiąc: „Widzisz, twoje dziecko uratowane”. Sulamita odpowiedziała: „Dziękuję wam dobrzy ludzie za to, żeście uratowali życie mnie i mojemu dziecku”.