W przedpokoju istotnie można było doskonale słyszeć to, o czym się mówiło w kuchni.

I oto usłyszałyśmy, że konkurent mówi z naszą Chaną nie o miłości, lecz znowu... o guzikach.

— Sam majster przyznaje — mówił Cukier — że jak ja przyszyję guzik, to największy siłacz nie oberwie tego guzika. Kiedy matki stalują83 ubranie dla swoich chłopców, to zawsze proszą, aby Cukier przyszył guziki, bo powiadają, że te łobuzy grają całymi dniami w guziki, a jak będą przyszyte przez Cukra, to sam diabeł ich nie oberwie.

— To jest istotnie wielka sztuka — przyznała uprzejmie Chana i, chcąc widocznie skierować rozmowę na inne tory i jednocześnie przedstawić się w najlepszym świetle, zapytała: — Czy pan lubi czytać książki i gazety? Ja bardzo lubię, bo człowiek dowiaduje się przynajmniej, co słychać na szerokim świecie.

Na to młody Cukier odpowiedział:

— Może bym i lubił... ale ja nie mam czasu. Cały dzień pracuję u majstra, a wieczorem ja oglądam, czyszczę i sortuję moje guziki.

Siostra, przerażona, szepnęła:

— Ten człowiek ma jakąś guzikomanię! Dlaczego ten obrzydliwy szames przyprowadził do naszej dobrej i mądrej Chany takiego wariata?

A konkurent mówił dalej:

— Ja zbieram wszelkie guziki od męskich i kobiecych ubrań. Kiedy chodzę po zakupy dla majstra, to zawsze kupuję dla siebie kilka ładnych guzików z każdego sortu.