— Ny, co ty zrobisz? (On już zawsze mówił do niego „ty”. Taki furman, taki łapserdak, do takiego kupca!).

— Ty mówisz, Mojsie, że jesteś moim mężem! Dobrze. Ale u nas jest przecie rozwód! Pójdziemy do rabina!

To ten paskudnik aż się za boki wziął ze śmiechu.

— Rozwód? Ja nie chcę rozwodu! Ty jesteś bardzo dobra żona, Pajcia, i ja ciebie bardzo kocham! A zresztą, spróbuj pójść do rabina, spróbuj. Co ty jemu powiesz? Ty jemu powiesz: „Rabi, ja chciałbym się rozwieść”? To rabin się zapyta: „Rozwieść z twoją żoną Chaną?”.

— Nie, z Mojsiem Rozenfeldem...!

— Ty jesteś bardzo szanowny kupiec, Pajcia, ale za takie kpiny rabin wyrzuci ciebie na zbity pysk!

Co miał zrobić biedny Pajcia? On sprzedał swój interes w naszym miasteczku i wyjechał z żoną (dzieci on nie miał) aż do Warszawy. To ten łobuz i tam się za nim wybierał, tylko że jak wracał pijany do domu, przejechały go konie i umarł.

— No więc wreszcie Pajcia uwolnił się od niego?

— Od takiego łapserdaka można się uwolnić!

— Jak to? Skoro umarł?