— Niech panienka posłucha tylko! W tydzień po śmierci Rozenfelda zjawia się do sklepu Pajci rewirowy i pyta żony Pajci:
— Czy to pani jesteś pani Rozenfeld z domu Gotesman?
To Pajcia zaraz na nią mrugnął i ona powiada, że tak. A ten jak na nią nie wjedzie!
— Wstydu pani nie masz! — krzyczy. — Czy to słyszane rzeczy, żeby taka zamożna kupcowa zostawiała bez opieki swoich czworo dzieci i żeby one wałęsały się po miasteczku, żebrały i kradły?!
Co miał zrobić biedny Pajcia? On musiał pojechać do naszego miasta i zabrać do siebie czworo dzieci Rozenfelda, który rok przed śmiercią owdowiał.
— I wychowuje je?
— Wychowuje. A że on jest nabożny człowiek, to on jeszcze dziękuje Bogu.
— Ciekawam za co!
— Jak to, za co? Za to, że on się pozbył Rozenfelda, za to, że Rozenfeld miał tylko czworo dzieci, a nie dwanaścioro, no i za to, że wszystkie dzieci są, Bogu dzięki, zdrowe, a najstarszy chłopak, co chodzi do gimnazjum, jest nawet trochę podobny do Pajci Gotesman...