Aż tu razu jednego zdarzył się taki, głupi na pozór, wypadek, który wszystko zepsuł i zniszczył i mógł doprowadzić do najgorszych rzeczy... no, ale będę opowiadać po kolei.

Zbliżały się święta i mełamed zaczął, z pomocą cieśli Fajgiela, budować na swoim podwórku kuczkę89.

Trzeba wam wiedzieć, że każdy człowiek na świecie ma swoją ambicję — chce czymkolwiek prześcignąć drugich ludzi.

Na przykład, niedaleko szukając, Chaja Rybiarka chwaliła się, że nikt tak dobrze, jak ona, nie wie, co się dzieje w całym mieście, felczer Lewkowicz jest dumny, że nikt w miasteczku tylu książek nie przeczytał, żona pisarza, że nikt oprócz niej nie posiada kapelusza ze strusim piórem, a Ruchla Fajerka szczyci się tym, że nikt w mieście oprócz niej nie ma syna doktora. Jestem pewna, że nawet te paskudne kobiety są dumne z tego, że nikt oprócz nich nie ma czerwonych jedwabnych firanek w oknach i czerwonej latarni przed domem.

Krótko mówiąc, każdy chce się czymś pochwalić i wywyższyć nad innymi ludźmi.

Otóż ten mełamed, Abraham Kalosznik, także miał swoją ambicję: on twierdził, że nikt w miasteczku, nawet sam rabin, nie ma tak pięknej, jak on, kuczki.

I rzeczywiście to nie była kuczka, to był cały gmach!

Taka była duża ta kuczka, że można było w niej urządzić bal albo wesele, i tak porządnie zbudowana, że daj mi Boże mieć kiedyś takie mieszkanie: drzwi porządnie wykończone, okna ze szybami, podłoga gładko zheblowana, a dach z choiny przetykanej takimi czerwonymi jagodami, co one nazywają się jarzębina. W tej kuczce od choiny, od tej jarzębiny i od świeżego drzewa pachniało tak ślicznie, jak w raju. Jednym słowem — pałac, a nie kuczka!

Otóż tego roku, kiedy ja skończyłam szesnaście lat, zdarzył się taki wypadek. Mełamed z cieślą wykończyli kuczkę po południu, a wieczorem mieli tam jeść razem z rodziną jego i żony, które zaprosił do tej wspaniałej kuczki na wspólną ucztę.

Przychodzą tedy wszyscy i co widzą? Kuczka jest bez dachu, wszystka choina na ziemi, a koza zakrystianowej dojada sobie ostatnie gałęzie...