Pan Gawron pobladł.

— Rozwieść się?! Ja się mam z nią rozwieść?! — zajęczał.

— No, a co innego panu pozostaje? — zapytał dziadek.

Pan Gawron podniósł się w milczeniu i wyciągnął rękę na pożegnanie.

— Więc cóż? — zapytał dziadek.

— Ano... nic... — odpowiedział pan Gawron.

Ale kiedy podszedł już do drzwi, zatrzymał się i dodał cicho:

— Rozwieść się, powiadasz pan... Dlaczego lepiej pan nie powie od razu do mnie: „Gawronie, wykop sobie swoimi własnymi rękami grób”?

I wyszedł.

Tak to na panu Gawronie, swoim zaciętym wrogu, zemściła się — MIŁOŚĆ.