— Bo tutaj u was nie ma jaśminu — wzdychała Esterka — a mnie za nim tak tęskno...

— A za dzieckiem ci nie tęskno? — pytały urągliwie sąsiadki.

— Za dzieckiem także mi tęskno — odpowiadała poważnie Esterka — ale ja jeszcze wciąż myślę, że będę miała dziecko.

— No, a kto ci zrobi to dziecko? Chyba nie twój niedojda Chaim. On ma pojęcie o takiej robocie jak... ja o tym twoim jaśminie... — mówiła Chaja.

A Esterka odpowiadała z niezmąconą powagą i słodyczą:

— Dziecko Pan Bóg mi przyśle.

Kobiety wybuchały śmiechem, stwierdzając po raz niezliczony głupotę Esterki. Postanowiono bowiem nieodwołalnie, że Esterka jest najgłupszą kobietą w miasteczku. A Chaja Rybiarka mówiła wręcz, że Esterka ma głowę jak... wstyd nawet powtarzać takie ordynarne porównanie!

Esterka zjawiła się pewnego dnia u krawca Pinkusa zupełnie niespodzianie. „Spadła z deszczem”, jak mówiła, wzdychając, pani Pinkusowa.

Weszła do sklepu, pocałowała w ręce oboje Pinkusów i powiedziała spokojnie i poważnie:

— To ja, Esterka ze Żgowa. Tatuńcio umarł i przed samą śmiercią rozkazał, abym pojechała do wuja Pinkusa. Mój nowy kuferek jest przed sklepem, taki śliczny zielony kuferek, a tu jest mój posag.