— Niczego on tego osła nie nauczy... — mruknął Pinkus.

— No, ale pieniądze pisarz ma, bo obławia się w tartaku i na właścicielu, i na kupujących.

Urządzono dla formy „kik”24.

Pisarz przyszedł tedy ze swoim synem Chaimem do Pinkusów w sobotę po południu na herbatę.

Konkurent pił w milczeniu herbatę, przegryzając ciastem, a pisarz gadał jak najęty za siebie i za syna.

— Mój syn nie jest taki ślamazara, jak się wydaje — mówił — jest tylko nieśmiały, ale on ma swój rozum.

I zaczął opowiadać różne historie, świadczące o nadzwyczajnym, choć ukrytym sprycie jego syna.

Podczas gdy pisarz gadał, konkurent ani razu nie spojrzał na Esterkę, natomiast patrzał tak uporczywie na czekoladową babkę, stojącą pośrodku stołu, jak gdyby właśnie z tą babką miał zamiar wstąpić w związek małżeński.

Pisarz szelma wytargował u Pinkusa dodatkowe 50 rubli i złoty zegarek zamiast srebrnego dla narzeczonego, po czym odeszli.

Po tej wizycie, również dla formy, zapytano Esterkę, jak jej się podoba konkurent, a ona odpowiedziała: