Ach, jak to przyjemnie zrywać we dwoje tatarak, jak ślicznie Jasio potrafi wygrywać na tataraku niby na cudownym żywym instrumencie Bożym!

A kiedy kosz był już pełny, Michcik dorzucił jeszcze dużego, kilkofuntowego29 szczupaka.

— Masz dla męża i dla siebie na święta — rzekł wesoło, ale bynajmniej nie kpiąco.

A Esterka odpowiedziała poważnie i z wdzięcznością:

— Dziękuję ci, Jasiu, za dobre serce.

— Ja tutaj jestem na urlopie i jutro muszę wracać, więc się tak prędko nie zobaczymy. Bądź zdrowa, Esterko!

— Bądź zdrów, Jasiu — odpowiedziała.

I tak się rozstali.

Gdyby Esterka była trochę sprytniejsza, z łatwością mogłaby ukryć przed ludźmi, czyje właściwie będzie rodzić dziecko.

Mąż Chaim tak mało był oznajmiony z tymi sprawami, że swoje ślimacze, jałowe zabiegi uważał za właściwy akt miłosny. A że różne inne ślamazary co rok obdarzały żonę potomstwem, więc i ludzie w miasteczku uwierzyliby, że po tylu latach małżeństwa Chaim zdobył się jednak na dziecko.