Ale Esterka sama siebie wydała i zgubiła.

Na przyszłym macierzyństwie Esterki pierwsza poznała się Chaja Rybiarka.

Popatrzyła uważnie na Esterkę i powiedziała:

— No, niech będzie na szczęście! Mądrości to on nie będzie miał po kim odziedziczyć, ten dzieciak, ale niech on chociaż z twarzy będzie podobny do ciebie, a nie do Chaima.

I wówczas wyrwał się Esterce mimowolny okrzyk:

— Broń Boże! Moje dziecko będzie podobne do Jasia!

— Do jakiego znowu Jasia?! — zapytała zdumiona Chaja.

Esterka spostrzegła się jednak, że powiedziała zbyteczne słowo, więc próbowała się wykręcać, ale, jak to ona, naiwnie i niezdarnie.

— Ja nie wiem... ja tak sobie powiedziałam... dla żartu...

Chaja Rybiarka była jednak stokroć sprytniejsza od Esterki, wzięła ją więc w obroty, że aż miło, i po kwadransie wiedziała już całą prawdę.