— Każdy człowiek musi żyć przede wszystkim dla siebie samego! — zawyrokował pan Gawron. — I zresztą... co to wszystko znaczy? Przecież sam mówisz, że twój brat jest wielki artysta, więc na jakie licho ty jesteś jemu potrzebny?
I dopóty ciekawy i zawzięty pan Gawron mordował biednego krawczyka, aż nie wydostał z niego całej prawdy.
— Widzi pan, mój brat, jak każdy wielki artysta, nie umie się liczyć z groszem. On dużo zarabia, ale jeszcze więcej wydaje i nawet ma długi... więc ja...
— Żaden porządny człowiek nie powinien wydawać więcej, niżeli zarabia — przerwał Joslowi pan Gawron.
— Tak, to jest zupełnie słuszne, dla pana, dla mnie i dla innych ludzi z naszego miasteczka, ale nie dla mojego brata.
— No... dlaczego on ma być wyjątkiem?
— No, on jest wyjątkowy człowiek, więc dla niego muszą być wyjątkowe prawa — odpowiedział Josele. — Na przykład... chociaż po co ja to panu tłumaczę... pan i tak nie zrozumie... Na przykład jak pan albo ja pokochamy jakąś kobietę, to my byśmy chcieli, żeby ona była skromna i niewymagająca, i dobra gospodyni, i żebyśmy mieli z niej pożytek. A mój brat, jak pokocha kobietę, to on chce, żeby ona była jak królowa, żeby ona nosiła jedwabne suknie i żeby pachniała jak kwiat, i żeby chodziła po kwiatach... po czerwonych różach i innych... nawet nie wiem, jak się one nazywają. I wówczas on się nie liczy, jak my, z każdym groszem i nie pyta się, jak my, samego siebie: „Ile ja mam i ile mogę wydać?”. On jej kupuje ten jedwab i te perfumy, i te kwiaty. Albo na przykład, on musiał wyjechać nad fiordy. Czy pan wie panie Gawron, co to są fiordy?
— Dlaczego nie mam wiedzieć? Fordy to są takie automobile59...
— Fiordy, a nie fordy, panie Gawron. I ja przedtem nie wiedziałem, ale teraz już wiem, bo mi brat napisał. To są morskie zatoki w kraju, który się nazywa Norwegja. Nad nimi wznoszą się ogromne skały, na których jest śnieg, i jak słońce wschodzi lub zachodzi, to ten śnieg jest zupełnie różowy, a w powietrzu latają wielkie morskie ptaki, które nazywają się...
— Niech one się nazywają, jak chcą! Ja nie mam czasu słuchać takich głupstw! — przerwał pan Gawron. — Powiedz lepiej, dlaczego twój brat musiał jechać do tej Norwegji.