Tylko oczyma wybuch gniewu zdradza,

Które płomienną obrączką obwodzi.

Lecz duchy nagie, stojące na stronie,

Tak okropnymi wylękłe słowami,

Zbladły i dziko zgrzytały zębami;

Bluźniły Bogu i klęły poczęty

Swój żywot, miejsce i czas urodzenia,

Klęły nasienie swojego nasienia;

Potem szlochając, szły na brzeg przeklęty,

Który każdego w progu swej ostoi